BLOG VIDEOGRAFICZNY

„Battle Angel Alita” z aktorami. Ekranizacje anime źle się kończą, czy tak będzie i teraz?

Alitę poznałem dzięki wielkiej uprzejmości mojego brata, który lata temu kupił całą serię tomików wydanych w Polsce przez Japonica Polonica Fantastica.  Wydawnictwo bardziej znane jako JP Fantastica ma na koncie publikację mangi Yukito Kishiro nad Wisłą. O ile mnie pamięć nie myli tomów jest 9 i miały swoją wielką popularność u progu XXI wieku (lata 90). Są to historie, które składają się w jeden ze wspaniałych artefaktów rysunkowej kultury Japonii. Polecam gorąco.

A czy film, który właśnie dostał trailer też będzie dobry? To już inne pytanie.

Trailer

Po oglądaniu prawie dwuminutowego zlepku kadrów mam bardzo mieszane uczucia.

Po pierwsze. Urzeka muzyczny temat, który wchodzi w 11 sekundzie. Udźwiękowianie całości trailera zapowiada imponującą akustyczną ucztę. Nie widzę też sztuczności w przytoczonych skrawkach dialogów. Często towarzyszy ona pierwszemu wrażeniu jakie mam w trailerach. To dobry omen. Po drugie. Nazwiska Jamesa Camerona i Jona Landau sugerują bardzo dobrą selekcję wizjonerów (że tak to ujmę) obrazu. Jak się dowiedziałem film był marzeniem Camerona. Czy mu się uda to zobaczymy.  W końcu po trzecie, i to jest negatywna wiadomość. Nie przemawia do mnie stylizacja animowana głównej bohaterki.

Alita jak z mangi nie współgra z aktorami

Postać Ality w kadrach bardzo wyraźnie jest „naturalizowana” na bohaterkę w mandze. Jej oczy aż pachną stylizacją komiksową. Źle odbieram tak daleko posunięte ingerencje w naturalny porządek rzeczy. Uważam, że należało się jasno zdecydować, czy całość filmu wykona się w takiej stylistyce, czy też nie. Jeśli Alita ma być „mangowa”, to i pozostali bohaterowie powinni otrzymać tę stylizację – patrz duże oczy, uproszczone twarze, mimika. Tego nie widać po innych postaciach. Wyraźnie ustalono, że postać np. dra Daisuke nie będzie miała rysów tak upiększonych jak Alita.

Ta decyzja ciąży mi mocno na każdym kadrze w tym materiale. Jakoś kłóci mi się z ideą filmu aktorskiego. Wydaje się, że oglądamy poprzeplatane dwa filmy, jeden generowany komputerowo, drugi z aktorami.

Z drugiej strony poznaję wyraźnie Zalem a nawet innych bohaterów historii opisanej w tomach autorstwa Kishiro. Powiem więcej. Kompozycje kadrów sugerują żywcem wyjęte z mangi ujęcia. Jak to się skończy? Nie wiem, ale boję się. To powiem jasno.

Mój strach jest podyktowany nieudanymi próbami przenoszenia animacji japońskiej (często żywcem imitującej mangi) do realnego świata i realnego kina. To kończy się często fiaskiem, o którym można by długo mówić. Stąd moja daleko posunięta ostrożność w temacie Ality według 20th Century Fox. Krótko powiem, że głębia doznania i jakość przekazu, jaki autorzy z kraju Kwitnącej Wiśni mieszczą w swoich dziełach zderza się z dwoma ograniczeniami w filmie zachodnim. A. Format filmu często bywa za krótki dla przekazania wszystkich emocji, czy informacji z kartek mang. B. Widownia niezaznajomiona z kunsztem i otoczeniem mangi i anime, po prostu nie rozumie przekazu – nawet gdy jest dobrze ubrany w film.

Obserwuję z zainteresowaniem i dużą rezerwą, jak zostanie latem odebrany ten materiał. Jeśli życie pozwoli obejrzę ten film i zrecenzuję na blogu.

Więcej o filmie przeczytacie na stronie imdb.com

Data premiery: 20 lipca 2018 r.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.