„Upadek królestwa / The Last Kingdom”. Recenzja serialu Netflix
- Trafiamy w mroczne czasy wczesnego średniowiecza w Wielkiej Brytanii. W tej poszatkowanej politycznie krainie znajdujemy Bebbanburg. Położoną nad wysokimi klifami Morza Północnego twierdzę z drewna, w której rodzi się nasz bohater. Traci on ojca, równie szybko traci prawo do dziedziczenia rodzinnej ziemi
- Każdy kolejny odcinek kolejnych sezonów to dość żwawo dziejąca się akcja, która skupia się na jednym, może dwóch wątkach historii. Nie można też nie zauważyć, że w miarę upływających lat, w kolejnych odcinkach scenariusz zgrabnie ubogaca całość historii o coraz to nowe postacie, wątki, kolejne zmiany.
- Perypetie kolejnych odcinków i sezonów przekształcają bohatera w orędownika empatii i zrozumienia.
- Dwa ostatnie sezony dają najwięcej z obcowania z tym dziełem. To w sezonach 4 i 5 konkluduje się miłość życiowa bohatera.
- To 46 godzinnych odcinków pełnych bardzo rozbudowanego scenariusza. To wiele postaci i wiele miejsc, wiele osobowości, którym przyświecają różne cele, którymi targają różne siły, namiętności. Ta historia to wiele wątków, z których znaczną część się ciekawie obserwuje.
- Gra aktorska stoi w omawianym serialu na dobrym, akceptowalnym poziomie. Poza może dosłownie kilkoma liniami dialogowymi, kilkoma mniej ważnymi scenami.
- Jeśli mam się czegoś uczepić to będzie to jedna z bitew blisko końca całej historii. W skali 10 stopniowej… na 8 jest ona źle przygotowana. Wszystko w sekwencji prowadzącej do tego kluczowego momentu nie brzmiało i nie rozwijało się jak należy.
- Film kończący całą opowieść reprezentuje podobny poziom komplikacji i aktorstwa, jaki udało się wypracować przez 5 sezonów serialowi. Dodaje do tego pewną większą dynamikę.
- Czy więc warto oglądać tę długą, i złożoną sagę średniowieczną? To serial wymagający zaangażowania i na pewno nastawienia pozytywnego do tego gatunku. Gatunku takiej mieszanki realności z legendą, gdzie w środku jest wiele z przesądów i rożnych baśni.
Historia zaczyna się od młodego chłopca
Nie będę sobą, jeśli nie pokuszę się o nakreślenie momentu i rzeczywistości w jakiej rozgrywa się akcja. Tym razem muszę zrobić wyjątek. Aby realnie oceniać tę produkcję w jej rozciągłości nie mogę nie uniknąć małego spojleru. Serial towarzyszy bohaterowi przez większość jego życia, co naturalnie sprawia, że Uthred nie ginie w tej produkcji. To mała zdrada mojej zasady, w myśl której unikam w recenzjach sprzedawania detali, historii, czy osobowości herosa. Tym razem, ze względu na rozciągłość w czasie i skalę serialu, muszę się usprawiedliwić. Całość tej opowieści rozciąga się po przez może nawet 3 lub 4 dekady i rządy w samym Wessex trzech królów. Uthred zna ich wszystkich. To pozwala twierdzić, że widz towarzyszy bohaterowi przez dobrze ponad 30 lub 40 lat życia protagonisty. Trafiamy w mroczne czasy wczesnego średniowiecza w Wielkiej Brytanii. To – o ile wiem – dość mało znana część historii archipelagu tych europejskich wysp. Z naszego, współczesnego punktu widzenia nie wiemy dokładnie co i jak działo się w obecnym Zjednoczonym Królestwie (United Kingdom, UK) w tych wiekach między wycofaniem się z Brytanii Cesarstwa Rzymskiego, a umocnieniem się w tym miejscu Saksonów (ang. Saksons) i później Normanów. I to właśnie w tym czasie, pewnej niepewności, podziału na mniejsze królestwa, ewangelizacji i najazdów Wikingów osadzona jest akcja omawianego serialu. Wiele elementów tej rzeczywistości przeplata się z życiem osobistym Uthreda i jego grupy wojowniczych przyjaciół. Pierwszym, i najbardziej zaakcentowanym elementem jest fakt najazdów ze strony (chyba) Duńczyków, których w terminologii serialu nazywa się terminem Danes. To wojownicy ze Skandynawii, którzy – co ciekawe – nie przybywają tylko łupić i grabić wybrzeża Wielkiej Brytanii. Oni osiedlają się na niej szukając nowych miejsc do życia. To działanie mocno stawia ich w konflikcie z Saksonami. Różni ich bardzo wiele od religii (mieszkańcy północy wierzą w politeistyczny panteon) przez postrzeganie honoru, sposób walki, polowania. Różniłby też ich język, gdyby serial nie był pod tym względem monoangielski. Gdzie w tym wszystkim jest Brytania? Cóż… jest podzielonym i posegregowanym krajem w jakim są: Wessex, Mercia, Northumbia i inne pomniejsze baronie, ksiąstewka, wysepki. Nic tylko podział i niezgoda.Zacznijmy jednak od początku
W tej poszatkowanej politycznie krainie znajdujemy Bebbanburg. Położoną nad wysokimi klifami Morza Północnego twierdzę z drewna, w której rodzi się nasz bohater. Jego ojciec, lord tego zamku Uthred traci swojego pierworodnego syna. W efekcie tej straty młodszy zostaje przechrzczony i otrzymuje imię pierwszego syna, który swoje nosił po ojcu. I tak zaczyna się saga, jednego z największych bohaterów epoki, jaką opisuje ta produkcja; będąca adaptacją książki Bernarda Cornwella. Pierwowzór literacki wydano w 2004 r. Ile w dziele jest z historii, a ile z fikcji? Cóż. Fikcją jest na pewno większość zdarzeń zachodzących między bohaterami. Sam protagonista raczej jest dość jednoznacznie wykreowanym bohaterem. W sumie też wszystkie postacie tego dramatu trzeba rozpatrywać przez pryzmat inwencji, wyobraźni autora i twórców scenariusza. W końcu skąpe źródła historyczne na pewno nie pozwalają budować tak daleko idących ocen dotyczących motywacji, osobowości, ambicji, działań i decyzji jakie serial i książka kreślą. Co nie umniejsza, że opowieść „mogła się” wydarzyć.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
Sezon 1, Nająć się na służbę króla
Jak wspomniałem przygoda młodego Uthreda zaczyna się w sezonie 1. Niestety polityczne zawieruchy dają się szybko we znaki młodzianowi. Traci on ojca, równie szybko traci prawo do dziedziczenia rodzinnej ziemi i warownej posiadłości. To staje się szybko motorem napędowym jego życia i działania. Jednak, nim będzie mógł walczyć o spuściznę przodków trafi do niewoli Dana, który w sumie zadba o jego wychowanie w religii i kulturze znienawidzonych pogan. Dopiero kilka lat później nadarza się okazja i Uthred odzyskuje wolność. Wraz z nią rodzi się determinacja, aby odebrać to co mu zabrano. I rodzi się pierwszy quest bohatera – odzyskać rodzinny dom.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
Sezony 2 i 3, Sława i chwała
Każdy kolejny odcinek kolejnych sezonów to dość żwawo dziejąca się akcja, która skupia się na jednym, może dwóch wątkach historii. Raz towarzyszmy bohaterowi w działaniach w sąsiednim królestwie Mercji, innym razem obserwujemy, jak zwalcza najemników grożących pokojowi w samym Wessex, by w końcu wrócił do stolicy i samego króla Alfreda. Ten, jak na polityka przystało, nie tylko odsuwa w czasie gotowość niesienia pomocy głównemu bohaterowi, ale jeszcze rozgrywa wszystko i wszystkich w swoim otoczeniu. Rodzący się antagonizm między głową kraju a jego najbardziej efektywnym wojownikiem i generałem, na jakiego wyrasta Uthred, prowadzi w końcu do poważnego konfliktu.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
Sezon 4 i 5, W służbie nowych królów
Taki też Uthred wkracza w końcową fazę tego serialu. Tej znów zwieńczeniem jest film fabularny, o jakim za chwilę. I mam wrażenie, że to właśnie te dwa ostatnie sezony dają najwięcej z obcowania z tym dziełem. To w sezonach 4 i 5 konkluduje się miłość życiowa bohatera, i to nie w szczęśliwy sposób. Tu daje o sobie znać jego hart ducha i determinacja, która w końcu spełnia część jego marzeń, część pokładanych nadziei. Część tego szczęścia – choć i na krótko – przypada już dorosłym jego dzieciom. Pojawia się także przyszłość w postaci bękarta drugiego z królów Wessex, jakiemu służy Uthred. W 5 sezonie rośnie osoba Aethelstana (w tej roli Harry Gilby). Kluczowej postaci finału opowieści, jaką jest pełnometrażowa, prawie dwugodzinna przygoda o zjednoczeniu Wielkiej Brytanii – „7 Królów Musi Umrzeć / 7 Kings Must Die.” Tu też, w sezonie 5, płacone są końcowe długi, jakie muszą zostać uregulowane, aby zdrada zbudowana od dziesięcioleci nie uszła płazem.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
Jakie są więc te imponujące w skali sezony?
To 46 godzinnych odcinków pełnych bardzo rozbudowanego scenariusza. To wiele postaci i wiele miejsc, wiele osobowości, którym przyświecają różne cele, którymi targają różne siły, namiętności. Ta historia to wiele wątków, z których znaczną część się ciekawie obserwuje i szybko znajduje się w tym bogatym wachlarzu postaci swoich ulubieńców. Równie szybko można znaleźć nielubianych antagonistów. I – co ważne – gdy się nad tym zastanowić, łatwo zauważyć skomplikowanie części z tych postaci. Tym bardziej żal, kiedy scenariusz nie ułatwia im dotarcia do szczęścia, spokoju, upragnionego celu, lub zaskakuje poczynaniami dokonywanymi, dla „większego dobra.” Takim działaniem może być na przykład: kiedy Król Edward (Timothy Innes) łączy dwa królestwa decydując się na krwawą łaźnię, zamiast pozwalając, aby uszanowano wolę jego siostry. To działanie króla mnie trochę zaskoczyło, przyznam. Wymagało bowiem od bohatera nie tylko krwawego rozwiązania, co i ponownego wejścia w spór z nikim innym, jak właśnie z głównym bohaterem – Uthredem. I mimo tych zaognień, to właśnie jego syna z nieprawego łoża Uthred zabiera na wychowanie.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
Aktorstwo
Jak grana jest ta cała epicka opowieść? W końcu to właśnie aktorzy trzymają tak znaczne przedsięwzięcia realnie w ryzach i pozwalają osiągnąć porządną jakość. I… w sumie to nie należy oczekiwać w tym serialu koronnych, oskarowych talentów. Po pierwsze, to nie jest ten rodzaj dzieła. Ten serial przypomina mi z lat 90-tych XX w. takie produkcje przygodowe jak nowozelandzki „Herkules” (1995 – 1997) z Kevinem Sorbo w roli głównej, czy realizowana w tym samym czasie „Xena Wojownicza Księżniczka” (1995 – 2001). To były seriale realizowane dla pewnego grona odbiorców – najczęściej młodych i żywiołowych nastolatków. Nie raz epatowały w swojej wymowie mocniejszym językiem, groźba zabicia kogoś w tych produkcjach była bardzo często obecna i nawet miewała miejsce. O tyle we wspomnianych serialach mitologia i magia dawały prawo złamania stanu śmierci, o tyle w „Upadłym królestwie” tego rodzaju rozwiązań się nie stosuje. W mojej ocenie, to nie są produkcje klasy B swoich czasów, ale do ścisłej czołówki jakościowej produkcji telewizyjnych i serialowych też nie należą.
Gra aktorska stoi w omawianym serialu na dobrym, akceptowalnym poziomie. Poza może dosłownie kilkoma liniami dialogowymi, kilkoma mniej ważnymi scenami. W tych też doświadczyłem wrażenia że ktoś się nie stara… Przy skali 46 odcinków to po prostu jest bardzo mało. Na pochwałę w mojej ocenie zasłużyli zwłaszcza Mark Rowley grający Finana, Emily Cox odgrywająca rolę przyjaciółki i zarazem później antagonistki Bridy, James Northcote przybierający postać Aldhelma i Millie Brady. Ostatnia kobieta nadała postaci Aethelflaed bardzo osobistego charakteru, co – w mojej ocenie – dobrze zbudowało jej personę w tym serialu. Mam też wrażenie, że długie lata produkcji i 8 lat emisji tego serialu mogą pozwolić wyłonić się z grona obsady kilku ciekawym postaciom aktorstwa brytyjskiego.
Rekwizyty, zbroje i miejsca
W końcu nie można nie zauważyć jak wiele włożono w oprawę tego projektu. Prawie każda lokacja w jakiej znajdują się bohaterowie, wiele z miejsc, zamków, miasteczek, gospód dobrano bardzo dobrze. Ma się wrażenie, że realnie odcinki przenoszą nas w zamierzchłą przeszłość, między pola, wrzosowiska, wybrzeża, lasy i wyspy. Postacie wyglądają jak wyjęte z epoki i to też sugeruje ich uzbrojenie, wyposażenie domowe, a w konsekwencji także łodzie, statki, pomosty i miasta. Widać, że część scenografii po prostu zbudowano na potrzebę tego serialu, co zasługuje na pochwałę. W dobie budowania wszystkiego w oprogramowaniu 3D ma to swoją – ważną – cechę. Pozwala bohaterom biegać po murach, podchodzić do bram, jeździć na koniach. Mam wrażenie, że w zbroje, hełmy, łuki, futra i skórzane elementy odzieży włożono wiele pracy. Stąd też moje przekonanie, że departament na planie odpowiedzialny za rekwizyty miał swoje 5 minut. Zaznaczę, że to nie jest serial kostiumowy, czy też przepychem zbudowana oprawa, co tylko pozwala tym elementom pięknie komponować się z całością. Dodaje to wiele do wiarygodności opisywanych wydarzeń.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
Bitwy i za co można skrytykować ten serial
Zbliżając się do końca chcę wspomnieć o ważnym elemencie niemal każdej produkcji średniowiecznej. W końcu był to okres czasu pełen zbrojnych walk i wojen. Nie można tego elementu przemocy nie zauważać. Walk w „Ostatnim Królestwie” jest bardzo dużo. Od strzelania z łuku, przez potyczki i walki konne, przez starcia choreograficzne, gdy wojownicy ścierają się w niewielkich grupach, przez oblężenia, pojedynki w miastach i na murach, po w końcu pełnoskalowe starcia wojsk na polach i w lasach. Są też napady na obozowiska, zasadzki. Czego dusza w temacie zapragnie. I znów, trudno nie oddać należnej pochwały większości z tych starć. Są to dynamiczne sekwencje, pełne obracania się, krzyków, cięć, krwi i choreografii walki. Można mieć zastrzeżenia, że nie zawsze wygląda to w pełni wiarygodnie lub, że w pewnych sytuacjach jasno widać kto komu się podkłada… ale w ostatecznym rozrachunku ma to swoje miejsce. Jest miecz, jest tarcz, jest agresja i później często dyszący ze zmęczenia wojownicy. Nawet więcej. Powiem, że w kilku kluczowych starciach widać błoto, krew, rany i otarcia. Bohaterowie upadają i znikają wśród ciał lub nacierających kolejnych walczących. Nie umknęło mojej uwadze, że co najmniej dwóch z walczących to księża. Gotowi stawać do walki mimo religii, jaką deklarują. Interesujący zabieg. Jeśli mam się czegoś uczepić to będzie to jedna z bitew blisko końca całej historii. Jest ona obecna w sezonie 5. I nie będę tutaj układał co do niej doprowadza oraz dlaczego. Powiem tylko, że w skali 10 stopniowej… na 8 jest ona źle przygotowana. Wszystko w sekwencji prowadzącej do tego kluczowego momentu nie brzmiało i nie rozwijało się jak należy. Dość powiedzieć, że nie wiem, jak to się stało, że bohaterowie mogli – nawet teoretycznie – doprowadzić do tak złego położenia w jakim znalazła się sojusznicza armia. Cóż. Wszystko ma swoją piętę achillesową. Tą dla mnie była bitwa przy klifie ze Szkotami.Film. Ukoronowanie historii, które tłumaczy pojęcie Zjednoczonego Królestwa
I w końcu dochodzimy do zwieńczenia tego monumentalnego, ponad czterdziestoodcinkowego dzieła. Jest nim film opublikowany w 2023 r. czyli już po zakończeniu emisji serialu. „Siedmiu Królów Musi Umrzeć / The Last Kingdom: Seven Kings Must Die” to produkcja trwająca blisko dwie godziny. To zwieńczenie historii Uthreda, który staje przed trudnym wyborem. Król, któremu przysięgał oddać swoje odzyskane ziemie rodzinne umiera, a wychowanek samego Uthreda i następca tronu Wessex, upomina się o przyrzeczony mu hołd lenny. Gdy inne siły szykują się, aby królestwo – tak z mozołem zbierane baronia po baronii – zaatakować. Film w generalnym ujęciu reprezentuje podobny poziom komplikacji i aktorstwa, jaki udało się wypracować przez 5 sezonów serialowi. Dodaje do tego pewną większą dynamikę, bo w końcu stara się zebrać w czas po prostu dwóch odcinków o wiele więcej treści. Co w sumie wychodzi na dobre. Trudno – w mojej ocenie – o bardziej scalony koniec tej historii. Konkluzją jest bitwa, która wedle naszej wiedzy, miała miejsce i jawnie przyczyniła się do inicjacji tożsamości narodowej późniejszych brytyjskich szlachciców. Mowa o starciu, które historia określa bitwą Brunanburh w późnym roku 937 n.e. Kiedy Athelstan (tak też nazywa się bohater w filmie i sezonach 3, 4 i 5 serialu) poprowadził siły swego młodego kraju do walki z sojuszem klanów Wikingów, Szkotów i kilku innych pomniejszych plemion. Ten sojusz próbował zagrozić jego władzy. Uthred bierze udział w tym starciu i jest to jego ostatnia bitwa.Werdykt
Czy więc warto oglądać tę długą, i złożoną sagę średniowieczną pod tytułem: „Upadek królestwa / The Last Kingdom”? Powiem to tak, na pewno można się w tym dziele zgubić. Mnie oglądanie go zajęło, może z 4 lata, bo wracałem do Netflixa co jakiś czas i zawsze miałem „z tyłu głowy,” że w końcu jest ten brytyjski serial, który zacząłem oglądać (chyba w 2022 r.). Warto by go dokończyć. I zrobiłem to w listopadzie tego roku (2025). Oceniam go na pozytywne 6,5 na 10, a w porywach na 7. Choć to pewnie dla wielu może być za wysoka nota. To serial wymagający zaangażowania i na pewno nastawienia pozytywnego do tego gatunku. Gatunku takiej mieszanki realności z legendą, gdzie w środku jest wiele z przesądów i rożnych baśni. Dla wytrwałego widza, jest tu jednak dobra gra aktorska, intryga i osobowości jakie nie są tak powszechne we współczesnych produkcjach telewizyjnych. Warto dać im szansę. P.S. Z badania tematu wynika, że serial miał dwie fazy produkcji. Pierwszą była telewizyjna finansowana chyba przez część brytyjskich mediów, a drugą była co-produkcja w porozumieniu z Netflixem. Nie dotarłem do jednoznacznych danych i faktów na ten temat.
Ostatnie królestwo / The Last Kingdom | Emisja w latach 2015 – 2022 | źródło: Kanał promocyjny produkcji Youtube / https://www.youtube.com/@TheLastKingdomTV
